Chapter 55 of 150

Psalmów55

Boże, nakłoń ucha ku mojej modlitwie i nie ukrywaj się przed moją prośbą.

Posłuchaj uważnie i wysłuchaj mnie; uskarżam się w swej modlitwie i jęczę;

Z powodu głosu wroga, z powodu ucisku niegodziwego; zwalają na mnie nieprawość i w gniewie sprzeciwiają mi się.

Moje serce boleje we mnie i dopadł mnie strach przed śmiercią.

Przyszły na mnie bojaźń i drżenie i przejęła mnie trwoga.

I powiedziałem: O, gdybym miał skrzydła jak gołębica, uleciałbym i odpoczął.

Oto bym uleciał daleko i zamieszkał na pustyni. Sela.

Pospieszyłbym, aby ujść przed wichrem i nawałnicą.

Zniszcz, Panie, rozdziel ich język, bo widzę przemoc i niezgodę w mieście.

Dniem i nocą krążą wokoło po jego murach, a wewnątrz niego zło i ucisk.

Wewnątrz niego jest niegodziwość, a z jego ulic nie znika oszustwo i podstęp.

Bo to nie wróg mnie lżył, co mógłbym znieść; nie powstał przeciwko mnie ten, który mnie nienawidził – wtedy ukryłbym się przed nim;

Ale ty, człowiek równy mi, mój wódz i przyjaciel.

Mile naradzaliśmy się ze sobą i razem chodziliśmy do domu Bożego.

Niech śmierć ich zaskoczy, niech żywcem zstąpią do piekła, bo w ich domach i wśród nich mieszka zło.

Ja zaś do Boga zawołam i PAN mnie wybawi.

Wieczorem, rano i w południe będę się modlić i głośno wołać, a on wysłucha mego głosu.

Odkupił moją duszę, abym miał spokój od walki, jaką ze mną toczyli, bo wielu ich było przy mnie.

Bóg wysłucha i będzie ich trapić ten, który trwa od wieków. Sela. Bo nie poprawiają się i nie boją się Boga.

Podniósł rękę na tych, którzy utrzymywali z nim pokój; złamał swoje przymierze.

Gładsze niż masło były słowa jego ust, lecz wrogość miał w sercu; miększe niż oliwa jego słowa, ale były jak obnażone miecze.

Przerzuć swój ciężar na PANA, a on cię podtrzyma; nie dopuści nigdy, by miał się zachwiać sprawiedliwy.

Ale ty, Boże, wtrącisz ich w dół zatracenia; ludzie krwawi i podstępni nie dożyją połowy swoich dni; ja zaś zaufam tobie.

Psalmów 55 · KJV Audio
0:00
0:00